Blog

Wyhoduj w sobie Lidera

Koledzy z pracy podczas różnych mniej lub bardziej formalnych rozmów na temat rozwoju i kariery pytają mnie czy nadawaliby się na Lidera. Co więcej, oczekują, że będę w stanie postawić diagnozę przy pomocy takiego czy innego narzędzia lub testu badania kompetencji. Niestety póki co chyba wszystkich rozczarowałam, bo jedyna odpowiedź na jaką mnie stać, brzmi: To zależy.

I naprawdę wiem co mówię. Sama przez kilka lat zarządzałam dużym zespołem, co wcale nie znaczyło, że automatycznie byłam liderką. Widziałam również wielu ludzi na stanowiskach managerskich, którzy mimo rzekomego potencjału i osobowości lidera doprowadzali zespół do rozpadu. Oraz takich, którzy bez żadnych stanowisk i tytułów byli w stanie zaangażować innych do wspólnego działania, obiecując im w zamian jedynie ciężką pracę. Aż ciśnie się na usta pytanie: gdzie jest pies pogrzebany? O co chodzi w całym tym zarządzaniu? Kto się do takiej roboty nadaje, a kto nie powinien nawet marzyć o tzw. stołku?

Zarządzanie a przywództwo

Żeby rozważyć to zagadnienie na początek ważne jest dostrzec różnicę między dwoma pojęciami: zarządzaniem i przywództwem (z ang. leadership). Wyjaśnię to w ujęciu coachingowym. Zarządzanie to ni mniej ni więcej jak umiejętności – nabyte, wyuczone, wyćwiczone. Dostępne dla każdego. Przywództwo ma wiele ujęć i definicji. Według mnie najtrafniejsze ujęcie określa je jako postawę, na którą składa się świadomość celu, zdolność do inicjowania, motywowania i angażowania innych w dążeniu do tego celu. Czy można się tego nauczyć? Według rozmaitych teorii na temat uczenia się dorosłych kształtowanie postawy to najtrudniejsze zadanie trenerów i coachów. Bierze się to stąd, że postawa jest silnie powiązana z poczuciem naszej tożsamości. Jednak i ona została ukształtowana poprzez różne doświadczenia i przekonania, których nabraliśmy w toku życia. Może więc również ulegać zmianom, a nawet znacząco transformować w zależności od nowych doświadczeń, których nabierzemy. Oznacza to, że jeśli chcemy, możemy sami wyhodować w sobie Lidera. Jak to zrobić? Przede wszystkim zacząć od siebie. Jestem przekonana, że dobry Lider to taki, który przede wszystkim potrafi przewodzić sobie samemu. Ma wewnętrzny kompas, który kieruje go do celu, ma swoją życiową misję i wartości, które ten cel wspierają. I taka wewnętrzna postawa promieniuje na jego otoczenie i sprawia, że ludzie przy nim rozkwitają. Zdaję sobie sprawę, że brzmi to dość nieuchwytnie, zatem do konkretów. W tym celu chcę podzielić się inspiracją, którą natchnął mnie Benjamin Zander, światowej sławy dyrygent i współautor książki Sztuka możliwości. Na co dzień Zander dyryguje na koncertach muzyki klasycznej i uczy muzyków, jak grać z pasją. Jego praca zarówno na scenie, jak i w szkole wymaga umiejętności przywódczych. Sukcesy  w obu dziedzinach zawdzięcza jednak bardzo prostym zasadom. Zobaczmy, na ile możesz je zaadoptować do własnego życia.

Stawiaj wszystkim 6-tkę

Każdy, kto rozpoczyna naukę u Zandera, z góry dostaje najwyższą ocenę, czyli 6-tkę. To tak, jakbyś już na okresie próbnym w nowej pracy został wybrany na pracownika roku. Albo jakby osoba, do której potajemnie wzdychasz, powiedziała Tak! jeszcze przed pierwszą randką. Ale to jeszcze nie koniec eksperymentu Zandera. Po otrzymaniu 6-tki każdy z uczniów ma napisać do swojego mistrza list zaczynający się od słów: Szanowny Panie Zander, dostałem 6-tkę ponieważ… W ten sposób uczniowie Zandera opisują swoją drogę do celu, definiują umiejętności, które zdobędą i sposób, w jaki się będą rozwijać. Ponadto dzieje się niezwykła rzecz w stosunkach mistrz-uczeń. Dochodzi bowiem do transformacji ich relacji – skoro nauczyciel ma w klasie samych szóstkowych uczniów, to zaczyna ich tak traktować: wierzy w ich potencjał i pielęgnuje go. Dużo wymaga i szczodrze docenia. A ludzie lubią być dostrzegani i doceniani, wtedy rozkwitają i udowadniają potencjał, który ktoś w nich zobaczył. 

A teraz pomyśl, komu z własnego otoczenia chcesz dać 6-tkę? Mężowi, żonie, dziecku? Koledze w projektu? A może pani w osiedlowym warzywniaku albo taksówkarzowi, który wiezie Cię w porannych korkach? Spróbuj i zobacz co się wydarzy.

Ćwicz się w sztuce możliwości

Ben Zander ilustruje tę zasadę historyjką: Dwóch amerykańskich sprzedawców zostało wysłanych do Afryki na początku XX wieku. Ich zadaniem było sprawdzić czy jest tam korzystny rynek do sprzedaży butów. Po przybyciu do Afryki każdy z nich nadał telegram do centrali w Manchesterze. Jeden z nich brzmiał: „Sytuacja beznadzieja. Stop. Wszyscy chodzą bez butów. Stop.” Zaś drugi: „Wspaniałe możliwości! Stop. Nikt tutaj jeszcze nie ma butów! Stop.” Mimo, że obaj sprzedawcy mieli takie same warunki wyjściowe, zinterpretowali sytuację w skrajnie różny sposób. Co sprawiło, że podczas gdy jeden nie widział nadziei na rozwój biznesu, drugi tryskał optymizmem? Li i jedynie fakt, że jego umysł był skoncentrowany na możliwościach.

Jak możesz odnieść to do swego codziennego życia? Czy na pewno wszystkie sytuacje, które postrzegasz jako beznadziejne, faktycznie takie są? Przekornie spróbuj dziś zobaczyć je inaczej i sprawdź-  czy to co myślisz, na pewno i bezwzględnie jest prawdą?

Świętuj błędy i pomyłki

To fascynujące! – Ben Zander proponuje taki okrzyk każdemu, kto przyłapie siebie lub kogoś innego na błędzie lub pomyłce. Okrzyk taki zadziała jednak tylko wtedy, kiedy będzie mu towarzyszyć odpowiednia mowa ciała – w tym przypadku Zander zaleca pozę zwycięstwa (tzw. pozę V jak victory).  Skąd taka wydawałoby się absurdalna reakcja na błędy? Bo to oznacza, że mamy niepowtarzalna okazję, żeby się czegoś nauczyć i stawać lepszym. Jednocześnie zdejmuje z człowieka poczucie winy i stwarza atmosferę przyjazną wyciąganiu konstruktywnych wniosków. Jakże to odmienne podejście od tego w polskich szkołach…

A Tobie jaki błąd zdarzyło się ostatnio popełnić? Czego Cię to nauczyło? Jak możesz go na przyszłość uniknąć? I… czy to nie fascynujące?

Wzmacniaj innych, dając im odpowiedzialność

Pewnego dnia Ben Zander zdał sobie sprawę, że jako dyrygent jest jedyną osobą na scenie, która nie wydaje dźwięków. To odkrycie zrewolucjonizowało jego podejście do nauczania i dyrygowania orkiestrą. Uznał, że jedyną droga do osiągnięcia wspólnego celu jest danie ludziom odpowiedzialności za ich zadanie i zgoda na to, aby wykonali je w sobie właściwym stylu.

Wyobraź sobie, że jesteś dyrygentem swojej rodziny, grupy przyjaciół, wspólnoty, w której się obracasz, a partytura to wytyczne do Waszego wspólnego celu. Pokaż im te partyturę i zapytaj, jak chcieliby zagrać swoją część.

Wypatruj błysku w oku

Biorąc pod uwagę, że język ciała przekazuje 90% informacji, ta sugestia Bena Zandera jest bardzo trafna.  Jeśli osoby w Twoim otoczeniu z błyskiem w oku dyskutują z Tobą o wspólnym przedsięwzięciu, możesz mieć pewność, że wykonujesz dobrą robotę. Z pewnością cel tego przedsięwzięcia jest dla nich ekscytujący lub pasjonujący, a Ciebie traktują jak sprzymierzeńca.

Co jednak, jeśli oczy Twoich współpracowników lub bliskich nie błyszczą, kiedy z Tobą obcują? Warto wówczas zapytać siebie: Kim jestem, że oczy tych ludzi nie błyszczą w kontakcie ze mną? Jak mogę zmienić swoje zachowanie, by sprawić, że poczują ekscytację i zaangażowanie?

Mam nadzieję, że zasady przywództwa Bena Zandera są na tyle przekonujące, abyś chciał je wypróbować już zaraz. Jestem też przekonana, że mają one transformującą moc, która może zmieniać sposób funkcjonowania rodzin, społeczności czy  organizacji. Żeby jednak tak się stało, każdy musi zacząć od siebie. To kiedy zaczynasz?

Obrazki pochodzą ze strony www


This Post Has 0 Comments

Leave A Reply




Chcesz otrzymywać miesięczny newsletter pełen inspiracji?Tak, chcę!