Blog

Przeciwieństwo nieszczęścia

„Istnieje pewna chińska przypowieść o wieśniaku, który uprawiał swoje pole z pomocą starego konia. Któregoś dnia koń uciekł na wzgórza, a kiedy sąsiad wyraził wieśniakowi współczucie z powodu takiego nieszczęścia, ten odpowiedział: Nieszczęście? Szczęście? Kto wie? Po tygodniu koń wrócił ze wzgórz na czele stada dzikich koni, i tym razem sąsiad gratulował wieśniakowi takiego fortunnego obrotu sprawy. A ten rzekł: Nieszczęście? Szczęście? Kto wie? A potem, kiedy jego syn starał się okiełznać któregoś z dzikich koni, spadł z grzbietu zwierzęcia i złamał nogę. Wszyscy uważali to za nieszczęście. Ale nie chłop, którego jedyną reakcją było: Nieszczęście? Szczęście? Kto wie? Kilka tygodni później do wioski wkroczyli żołnierze i zabierali do wojska wszystkich mieszkających tam sprawnych młodzieńców. Gdy zobaczyli, że syn tego wieśniaka ma złamaną nogę, zostawili go w spokoju. Czy teraz to było szczęście? Nieszczęście? Kto to wie?…” (Przebudzenie Anthony de Mello)

Co wiedział i rozumiał chiński wieśniak, że pozwoliło mu to przyjmować rozmaite zrządzenia losu z jednakowym spokojem i akceptacją? Czego nie dostrzegamy my- ludzie Zachodu, miotając się w swoim pędzącym życiu pomiędzy biegunami szczęścia i nieszczęścia?

 

Co jest przeciwieństwem nieszczęścia?

Psychoonkolodzy pracujący z terminalnie chorymi pacjentami pytają ich często, co jest przeciwieństwem nieszczęścia. 8 na 10 osób automatycznie odpowie, że szczęście. To oznaczałoby, że jeśli nie dotyka nas nieszczęście, to automatycznie jesteśmy szczęśliwi. Czy faktycznie tak jest? Przecież istnieją rozmaite stany emocjonalne występujące pomiędzy takimi skrajnościami. A logicznie rzecz biorąc przeciwieństwem nieszczęścia jest jego brak. Czasem to prawdziwe błogosławieństwo. Taki tok myślenia wpierają różne nurty powiązane z rozwojem osobistym. Choćby zachodnia myśl zawarta w Racjonalnej Terapii Zachowań, jak i metoda o wschodznich korzeniach – Redukcja Stresu Oparta na Uważności (MBSR).

Emocje jak chmury

Nasze emocje podlegają wahaniom w zależności od naszej własnej interpretacji. To my je tworzymy i możemy na nie wpływać swoim własnym osądem.  Jeśli spotyka nas coś, co uznajemy za szczęście, czujemy radość, zadowolenie. Kiedy dzieje się coś przykrego i niefortunnego, cierpimy, smucimy się, płaczemy. Przyjmując perspektywę tu i teraz, nie chcemy albo nie jesteśmy w stanie podważyć znaczenia wydarzeń, na które reagujemy radością lub smutkiem. Naturalnie w sytuacjach trudnych i rozpaczliwych takie sugestie traktujemy zazwyczaj jak pseudopsychologiczny bełkot i kpinę z naszego cierpienia. Gdybyśmy zechcieli jednak przyjąć perspektywę wieśniaka, pozwoliłoby nam to zobaczyć emocje jak obłoki przepływające po niebie naszego życia.

Jest tak, jak powinno być

Co więcej RTZ zakłada, że wszystko jest tak, jak powinno być. Może to być szokujące, zwłaszcza jeśli mamy do czynienia ze zdarzeniami, które uznajemy za niesprawiedliwe lub krzywdzące. Jeśli jednak wziąć pod uwagę wszystkie czynniki, które przyczyniły się do takiego zdarzenia, trudno nie zgodzić się z tezą, że predzej czy później musiało nastąpić. Dlatgo nawet jeśli spotyka mnie coś, co klasyfikuję jako pech czy niegodziwość losu, chcę wierzyć, że stoi za tym jakaś synchroniczność we wszechświecie i faktycznie jest tak, jak powinno być. A może ostatecznie okaże się, że to szczęście?

Co zrobić, żeby zyskać spokój ducha chińskiego wieśniaka? Jeśli wiesz, podziel się w komentarzu. Ja ciągle szukam swojej odpowiedzi. Na razie chodzę na kurs MBSR Karoliny Komarnickiej. Podobno można się na nim nauczyć akceptacji dla otaczającego świata. 

Obrazek pochodzi z www


This Post Has 0 Comments

Leave A Reply




Chcesz otrzymywać miesięczny newsletter pełen inspiracji?Tak, chcę!