Blog

Opracuj system swojego szczęścia

Pierwszy kwartał każdego roku to dla mnie weryfikacja noworocznych postanowień. Podjęcie lub wręcz przeciwnie – porzucenie działań zmierzajacych do ich realizacji ustawia mi motyw przewodni mojej aktywności na resztę roku. A czasem nawet, w przypadku długoterminowych projektów – na kolejne lata. Zazwyczaj też ten moment roku nie jest latwy, bo zima dopiero z trudem przeistacza się w wiosnę, poranki są morczne i cięzkie, dni ciągle krótkie, a powietrze mgliste i gęste od smogu. Taka atmosfera idealnie odzwierciedla moje mozolne wysiłki z realizacji postanowień. A to za późno wstanę, żeby zabrać się konstruktywnie do roboty, a to zmarnuję wieczor oglądając ciągiem cały sezon serialu, a to po prostu po ludzku mi się nie chce. Czasem tylko zerkam z lekkim poczuciem winy na swoją listę postanowień i dla spokoju sumienia tu coś zacznę, tu coś przeczytam, do kogoś zadzwonię, żeby ruszyć przecież tak ważną dla mnie sprawę. Motywacja jednak spada, bo do spektakularnych efektów okraszonych fajerwerkami ciągle daleko. Znasz to? Jeśli tak, podajmy sobie ręce.

W poprzednim poście pisałam, jak podtrzymać motywację, by wytrwale kroczyć ścieżką mistrzostwa. Był to jednak dość teoretyczny wpis z pozycji coacha, który stoi z boku i przygląda się wysiłkom klienta. Dzisiaj zaś chcę się podzielić poczuciem zmagania, które mi towarzyszy na mojej własnej ścieżce mistrzostwa. No bo nie jest latwo prowadzić praktykę coachingową, jednoczesnie pracując na etacie. Nie jest latwo się przebić z ofertą w internecie, jeśli nie robi się tego systemowo, tylko z doskoku. I nie jest łatwo wygospodarować w tej gonitwie czas na pielęgnowanie ważnych relacji, nie mowiąc o czasie na rozwój osobisty albo tym tylko dla siebie – na doładowanie akumulatorow i dopieszczenie się. Wszystkie te aspekty są dla mnie jednak mega ważne i z żadnego z nich nie jestem w stanie zrezygnować na rzecz innego. Jak sobie z tym radzę mimo sezonowych zalamań i zimowego zniechęcenia? Otóż odkrylam pewien trick, który działa w moim przypadku. A nuż zadziała i w Twoim. Przede wszystkim jak na coacha przystało, sukcesywnie odpowiadam sobie na kilka pytań. Odpowiadam na nie w sytuacji, kiedy stoję przed jakimś zadaniem czy zamierzeniem i poważnie rozważam czy aby na pewno muszę to zrobić. I czy by go nie porzucić na rzecz czegoś mniej wymagajacego, typu leżenie w lóżku z laptoem w otoczeniu miseczek i talerzyków tudzież kieliszków ze smakowitą zawartością.

  1. Dlaczego chcę to zrobić? (zauważ, że dokonuję tu sprytnego zabiegu semantycznego i podmieniam „muszę” na „chcę”. No bo przecież jestem dorosla i nikt mi nie każe chodzić na silownię, dokształcać się w coachingu, pisać dla Ciebie postów, uczyć się wordpressa, wybierać na spotkanie towarzyskie na drugi koniec miasta przy -10 stopniach. Sama to wybieram, sama się decyduję, a więc „chcę” jest tu znacznie bardziej logiczne)
  2. Jaki będzie najlepszy finalny efekt tego zadania? (Sama ze sobą umawiam się na finalny zadowalający mnie rezultat. A czasem się trochę challenguję, mówiąc sobie: No jeszcze tych kliku stron nie przeczytasz? Jeszcze tylko 100 kalorii i do domu!..)
  3. Ile czasu chcę na nie przeznaczyć? (Jestem tzw. przyszlościowcem, wszystkie swoje dzialania widzę rozpisane w kalendarzu na dlugie tygodnie do przodu. Czas więc zawsze postrzegam jako dobro ograniczone. )
  4. Jak to zrobię, to czego będę mieć w życiu więcej w perspektywie miesiąca/roku/ 5-15 lat? (Jakiej wyższej wartości, poczucia, emocji chcę doświadczać dzięki temu, że się przemogę i zorbię to, co w końcu przecież chcę / pragnę / aż palę się, żeby zrobić?)
  5. Kim się stanę, jak będę tę wartość utrzymywać przez miesiąc/rok/5-15 lat? (Jakim cżlowiekiem mnie to uczyni? Co będę mogla o sobie powiedzieć, patrząc rano w lustro? Że wychodzę z domu jako kto? Co będę mogla sobie napisać na wizytówce? I jak będą postrzegali mnie inni?)
  6. Jak mogę tę wartość wprowadzić do mojego życia na długo / na stałe? (Kluczowe dla ostatecznego powodzenia: Jakie działania systemowe, regularne, nawykowe albo zautomatyzowane mogę sobie zaplanować i na twardo wpisać do kalendarza?)

Żeby nie być gołosłowną, podam przyklady kilku postanowień, które udało mi się trwale wprowadzić w ten sposób do mojego życia. Jest to na pewno sport średnio dwa razy w tygodniu. Weekendu bez odrobiny ruchu sobie po prostu nie wyobrażam i zazwyczaj w niedzielę rano na autopilocie zjadam muesli i idę przez park na siłkę. Jest to nawyk na tyle silny i utrwalony, że nie muszę się już pytać: Po co? Kolejnym punktem na liście jest zdrowe odżywianie. Gotuję sobie sama na tyle długo, żeby wiedzieć, co mi sluży, co lubię i co mi wychodzi. I tego się trzymam, chodząc nawet na głodzie miedzy półkami w supermarkecie. Kolejną żelazną zasadą, która mi towarzyszy od jakiegoś czasu jest spotkanie towarzyskie albo w ogółe spotkanie z ludźmi na jakichś warsztatach czy innej zorganizowanej formie kontaktu społecznego przynajmniej raz w tygodniu. Te trzy w sumie drobne zmiany przekładają się w moim życiu na wartości, które je ubogacają i czynią szczęśliwszym. Jestem zdrowsza, sprawniejsza, ladniejsza niż byłam w erze sprzed regularnego uprawiania sportu. Mam więcej energii i takiej prostej radości z przygotowani jedzenia i jego spożywania, niż kiedy chodziłam do stołówki. No i mam przyjaciół, którzy otaczają mnie troską, miłością i zainteresowaniem. I coraz większą siatkę kontaktów w mieście i poza nim. I siatka ta ma ogromny potencjał generowania nowych, niespodziewanych zdarzeń w moim życiu.

No to jak u Ciebie z realizacją postanowień? Ile z noworocznej listy zostalo wcielone w życie? Które jeszcze pamiętasz? Które okazały się na tyle ważne dla Twojego szczęścia i spełnienia, że weszły w fazę produkcji i mają szanse przetrwać próbę pierwszego kwartału? Zachęcam do takiej weryfikacji na PROMOCYJNYM WIOSENNYM COACHINGU. Pomogę Ci usystematyzować działania tak, że osiągnięcie celu będzie nieuniknione. A Ty pomożesz mi zrealizować jedno z moich postanowień, które brzmi: wypełnić praktykę coachingową po brzegi. A dlaczego? Bo lubię pomagać ludziom w osiąganiu spełnienia i radości życia.

 

Obrazek pochodzi ze strony www.


This Post Has 1 Comment

Leave A Reply




Chcesz otrzymywać miesięczny newsletter pełen inspiracji?Tak, chcę!