Blog

Motywacja – zrób to sam!

Cel, pasja, motywacja – ostatnimi czasy to słowa klucze w naszej kulturze transformującej ku zachodniemu stylowi życia. Jeszcze przed 20 laty kompletnie nieobecne w naszej szerokości geograficznej, teraz wyzierają z reklam, bannerów, newsletterów. Organizatorzy szkoleń rozwojowych pod wspomnianymi hasłami zbijają krocie, a społeczeństwo szuka wciąż nowych sposobów, jak tu się zmotywować, kiedy się powyznaczało takie wspaniałe cele. I można tak bez końca się szkolić, inspirować i szukać motywacji, nie osiągając ani jednego celu. Mimo, że sama pracuję w branży rozwoju osobistego i wyznaję filozofię coachingu na co dzień i od święta, to widzę pewne zagrożenie w tej gorączce rozwojowej. Polega ono na tym, że wielu z nas bezskutecznie szuka owej motywacji na zewnątrz, zamiast raz na zawsze znaleźć ją w sobie. Jak? Odpowiedzią niech będzie efekt jednego z warsztatów, które ostatnio przeprowadziłam z grupą młodych managerów.

 

 

Zacznij od siebie!

Warsztat stanowił część długiego programu rozwojowego dla liderów w organizacji, w której pracuję. Dobijaliśmy już do końca programu i na ostatnim spotkaniu uczestnicy w oparciu o dotychczas zdobytą wiedzę i doświadczenie mieli robić burzę mózgów na temat wyzwań, z którymi spotykają się w pracy. Jeden z nich zaproponował temat motywowania pracowników. Mój ulubiony – pomyślałam z przekąsem, bo wychodzę z założenia, że pracownik powinien motywować się sam, a pracodawca – jedynie uważać, żeby go nie zdemotywować. Coś takiego jak motywatory zewnętrzne nie istnieje. Istnieją jedynie warunki pracy sprzyjające na tyle, że człowiek odkleja się od potrzeb podstawowych i szybuje ku idei, wyższemu celowi i stanowi flow. Ale podstawowa sprawa jest taka, że sam musi tego chcieć. Jeśli ktoś zechce się ze mną spierać na temat rzekomego istnienia motywacji zewnętrznej, przytaczam za wikipedią, że motywacja zewnętrzna polega na wzbudzeniu potrzeb przez stosowanie kar i nagród, informowaniu o możliwościach zawartych w różnego rodzaju sytuacjach i manipulowaniu tymi możliwościami. Jaka to zatem motywacja? Odpowiedzią niech będzie cytat z mojego znajomego doświadczonego managera, który miał powiedzenie: If you start with nothing and end with nothing, there’s nothing lost. (Jeśli zaczynasz i kończysz z niczym, to nic nie straciłeś.) Tłumacząc na nasze, jeśli chcemy sztucznie wzbudzić potrzeby pracownika, żeby go zmotywować, może to mieć jedynie chwilowy skutek, bo oryginalnie on tego wcale nie potrzebował i strata w tym wypadku nie będzie dla niego dotkliwa. Kiedy więc rozważałam w myślach czy skonfrontować moich kolegów z tą prawdą, inny uczestnik rzucił: Ale jak ja mam motywować pracowników, kiedy czasem sam czuję się zdemotywowany? Wolałbym porozmawiać o tym, jak motywować samego siebie, wówczas będzie mi łatwiej wywierać pozytywny wpływ na innych. Alleluja! Jesteśmy w domu – ucieszyłam się w duchu i ruszyliśmy z kopyta. Dyskusja i wnioski z warsztatu były bardzo bogate i można je zawrzeć w 3 pytaniach, które ową motywację pomogą odnaleźć.

Czego chcę?

To fundamentalne pytanie coachingowe jest jak wytrych w każdej w zasadzie sytuacji, z którą sobie nie radzisz. To pytanie o Twoje pragnienia, marzenia, potrzeby. O misję i sens. Czasem to, czego chcesz może być dla Ciebie nieoczywiste. Zawsze jednak tli się w Tobie coś, do czego chcesz dążyć. Jeśli nie rozumiesz, dlaczego akurat to, wtedy warto pogłębić taką refleksję, pytając: dlaczego to jest dla mnie ważne? Wówczas objawią Ci się Twoje wartości, potrzeby wyższego rzędu i nadrzędny cel. Przenosząc to na grunt zawodowy, warto zapytać siebie czego chcesz dla siebie w tej firmie, branży, zawodzie? I czy Twoje zdemotywowanie aby na pewno do tego celu prowadzi?

Kim jestem?

Jedna z bardziej oczywistych odpowiedzi to powołanie się na swój zawód: jestem programistą, lekarzem, kierowcą. Ale wyobraź sobie, że nagle następuje załamanie koniunktury i tracisz tę prace na długie lata. Albo tracisz prawo lud zdolność do wykonywania zawodu. No wiec kim jesteś?… Tutaj z pomocą przychodzi work-life balance czyli taki styl życia, który pozwala nam budować swoją tożsamość w różnych kontekstach i środowiskach. Tak, żebyśmy wraz z utratą pracy nie padali na ziemię jak marionetka z podciętymi sznurkami, tylko znajdowali oparcie w innych rolach społecznych i prywatnych, które pełnimy. Żeby to sobie zapewnić, warto inwestować swoją energię również poza pracą: w pasję, dodatkową ekspertyzę, relacje społeczne. Wszystko to stanowi nasz kapitał w momencie, kiedy stracimy motywację lub nasza rola w danej firmie się wyczerpie.

Jak mogę osiągnąć swój cel?

To jest pytanie o zachowania, umiejętności i dyscyplinę, które pomagają Ci osiągnąć cel. Bardzo spodobała mi się zasada, którą podzielił się jeden z uczestników warsztatu: być użytecznym. Takie proste, a robi różnicę, bo przenosi uwagę z tego co ja mogę zyskać, na to, co ja mogę z siebie dać. Kolejna zasada budująca motywację i zaangażowanie to traktowanie pracy samej w sobie jako wartości. Bo sprawia, że na coś się przydajemy, że się rozwijamy i uczymy, że budujemy naszą przynależność do jakiejś społeczności. W obszarze pod tytułem jak mieści się również praca nad sobą. Nasz dialog wewnętrzny to coś, co bezpośrednio przekłada się na nasze samopoczucie. Sprawdź co i jak do siebie mówisz. Najprostszy sposób to wziąć kartkę, długopis i automatycznie, bez cenzury zapisać swój strumień świadomości. Ile jest w nim zachęty i docenienia? A ile krytyki  i narzekania? Nad postawą można bardzo efektywnie pracować również w sensie fizycznym. A więc sport, dbanie o zdrowie, ale też choćby wyprostowana sylwetka i oddech pełną piersią. W ramach eksperymentu przed nudnym spotkaniem w pracy spróbuj się przeciągnąć i stanąć w pozie zwycięzcy (rozkrok i ramiona wyrzucone w górę). Zaobserwuj, jak reaguje Twoje ciało, co się dzieje z oddechem, jak zmienia Ci się ton głosu. Jak to wpływa na Twoją chęć do życia i działania? Ja robiąc taką pozę nieodmiennie mam wrażenie, jakby właśnie wschodziło we mnie słońce.

To tyle w sprawie przesłania od moich kolegów managerów. Prawda, że znają świetne sposoby na auto-motywację i samodzielne inspirowanie się? Żeby jednak nie było tak hurra-optymistycznie, jeszcze słowo ode mnie: nic z tych rzeczy nie będzie miało trwałego efektu, jeśli nie wprowadzimy ich w nawyk. A nawyk buduje się przez dyscyplinę. Dyscyplinie zaś sprzyja wewnętrzna motywacja – i tu koło się zamyka. Nie wiesz jak ją odnaleźć? Zapytaj siebie: czego chcę? To jedno z niewielu pytań, na które nie odpowie Ci nawet wujek Google.


This Post Has 0 Comments

Leave A Reply




Chcesz otrzymywać miesięczny newsletter pełen inspiracji?Tak, chcę!