Blog

Mój brzuch moim coachem

Kiedy ostatnio czuliście ścisk w żołądku albo gulę w przełyku? A może miewacie czasem motylki w brzuchu lub pospolite kiszki grają Wam marsza, dopominając się o swoje prawa?  Jestem pewna, że przydarza się to każdemu z nas pod każdą szerokością geograficzną, niezależnie od cywilizacji, kultury, religii czy języka. To nasz „drugi mózg” sygnalizuje swoje potrzeby, czasem subtelnie mrowiąc, a czasem kurcząc się lub bezpardonowo burcząc. Czy jednak jesteśmy wystarczająco wrażliwi na te sygnały? I czy są jeszcze czytelne dla nas – istot, które w swoich codziennych działaniach i zmaganiach odwołują się raczej do intelektu niż instynktu? Przyjrzyjmy się  temu zagadnieniu, korzystając z odkryć dwóch wydawałoby się odrębnych dziedzin: neurogastrologii i komunikacji bez przemocy czyli non-violent communication (w popularnym skrócie NVC).

Neurogastrologią zainteresowałam się po jednej z ostatnich wizyt u lekarza z powodu banalnego zatrucia pokarmowego. Miałam przyjemność trafić na młodą panią doktor, która jeszcze znajdowała satysfakcję w dociekaniu przyczyn i snuciu hipotez na temat dolegliwości pacjenta. Po szczegółowym wywiadzie na temat diety, trybu życia  chorób w rodzinie i przebytych hospitalizacji wypisała zalecenia co do leczenia, a potem uznała, że tak naprawdę układ pokarmowy dla medycyny ciągle stanowi zagadkę i w większości przypadków w grę wchodzi jedynie leczenie objawowe.  Zdziwiło mnie to lekko, bo że mózg pozostaje zagadką, to słyszałam, ale żeby pospolite bebechy? Co tam za tajemnica? Postanowiłam to czym prędzej zgłębić. Otóż, jak podają różne źródła internetowe, w tym Newsweek, zagadka polega na zaawansowanych procesach neurologicznych, które odbywają się na poziomie układu trawiennego, oplecionego siecią 100 milionów neuronów. To co prawda mniej niż w samym mózgu, ale więcej niż w rdzeniu kręgowym i obwodowym układzie nerwowym. Sprawy mają się podobno tak a nie inaczej, bo w procesie ewolucji mózg oddelegował skomplikowane funkcje trawienia do brzucha, tym samym powołując do istnienia swoją filię – dość autonomiczny „drugi mózg”.  Samo trawienie jest tu jednak tylko ułamkiem działalności. Inne funkcje to tworzenie bariery ochronnej i odpornościowej wewnątrz organizmu oraz komunikacja na poziomie komórek nerwowych i z głównym ośrodkiem nerwowym za pośrednictwem serotoniny – tego samego neuroprzekaźnika, który produkuje nasz mózg i który odpowiada za dobry nastrój. Kolejnym zadaniem układu trawiennego jest odprowadzanie serotoniny z  jelit przy pomocy specjalnych transporterów. Jeśli ten mechanizm zawodzi i a) serotonina produkowana w mózgu nie dociera do jelit lub b) jej nadmiar gromadzi się w jelitach i nie jest neutralizowany, dręczą nas rożne dolegliwości typu zespół jelita drażliwego lub zaparcia albo inne znacznie gorsze schorzenia. Dodatkowo, co bardzo ciekawe, komunikacja na linii brzuch – mózg odbywa się w zasadzie niemal jednostronnie: podczas gdy z jelit do mózgu dociera 90% impulsów, mózg wysyła tylko 10%. Wynikałoby z tego, że rozmaite schorzenia psychiczne, w tym depresja, biorą swoje źródło niekoniecznie w mózgu, ale własnie w brzuchu.

 Co myślicie po przeczytaniu tych rewelacji? Czy czujecie większy respekt przed swoimi jelitami? :)

Ja powiem, że te informacje zdecydowanie zmieniły moje postrzeganie roli układu trawiennego nie tylko w zdrowym funkcjonowaniu, ale w ogóle w życiu. A dopełniło tego jeszcze jedno ważne doświadczenie podczas warsztatu NVC czyli komunikacji bez przemocy, na który się udałam w ramach mojej edukacji coachingowej. Zdawałoby się, że komunikacja to proces tylko i wyłącznie na poziomie intelektu, nieważne – werbalna czy nie. Bo przecież opiera się na słowach, myślach, pojęciach, abstraktach, które sami stworzyliśmy i które możemy kontrolować. Czy jednak faktycznie jesteśmy tak niezależni w myśleniu? Niezależni od naszego brzucha? Wydaje się przewrotne, a jednak pewne ćwiczenie pokazało mnie i pozostałym uczestniczkom, że brzuch ma tu sporo do powiedzenia. Ćwiczenie odbywało się w parach i polegało na krótkim dialogu. Istotne było, aby dialog odbywał się na stojąco. Jedna osoba miała zapytać drugiej: czego chcesz? – teraz, dokładnie w tej chwili, albo w ogóle w życiu. Po uzyskaniu odpowiedzi, pytający miał lekko popchnąć odpowiadającego. Potem następowało drugie pytanie: czego potrzebujesz? I tutaj osoba udzielająca odpowiedzi miała doprecyzować, jaka potrzeba za tym chceniem stoi. I znów następowało lekkie popchnięcie przez pytającego  Po odbyciu ćwiczenia trenerka zapytała czy odczułyśmy jakąś różnicę przy każdym z pchnięć. Okazało się, że większość z nas czuła zmianę w ciele, właśnie na poziomie brzucha! Moje doznania wyraźnie się od siebie różniły:  przy pierwszym pchnięciu zachwiałam się dość mocno, musiałam wręcz lekko odskoczyć, żeby złapać równowagę  Przy drugim – mimo, że miało taką samą siłę – stałam na nogach bardzo stabilnie i tylko lekko się odchyliłam, po czym wróciłam do pionu. Przy tym czułam siłę i moc w całej osi ciała. Trenerka podsumowała to krótko: myśli, czyli to co deklarujemy, że chcemy, powstają z poziomu głowy; emocje i potrzeby, które za tymi myślami stoją, pochodzą z brzucha.

Co to dokładnie oznacza? Ano to, że nasze potrzeby sygnalizowane są przez „drugi mózg”. Konsekwencją tych potrzeb są emocje, które nieprzypadkowo dają o sobie znać właśnie w brzuchu. Emocje z kolei przybierają już na poziomie intelektualnym swoje znaczenia i prowokują myśli.  Myśli w dużej mierze są więc produktem potrzeb i emocji. Całe szczęście nie  działa to zupełnie jednostronnie – mając kontrolę nad myślami, możemy wpłynąć na to, jak przeżywamy różne stany i zarządzić swoimi emocjami.

Zachęcam do przyjrzenia się swojemu brzuchowi i potraktowania go jako coacha. Jeśli w codziennym zgiełku, pomiędzy jednym spotkaniem i drugim raportem uda nam się usłyszeć jego pytania, może nauczymy się dostrzegać i szanować własne, głębokie potrzeby. Jest wówczas duża szansa, że nasz brzuch nam się za to odwdzięczy lepszym zdrowiem i samopoczuciem. 

 

Korzystałam z artykułu w magazynie Newsweek.

Obrazek pochodzi ze strony www.


This Post Has 0 Comments

Leave A Reply




Chcesz otrzymywać miesięczny newsletter pełen inspiracji?Tak, chcę!