Blog

Instrukcja obsługi mózgu

Będąc dzieckiem, często frustrowałam się, że do człowieka nie dają instrukcji obsługi. O ile prostsze byłoby funkcjonowanie w społeczeństwie, radzenie sobie z własnymi i cudzymi emocjami, rozwiązywanie konfliktów… Ba, konfliktów w ogóle by nie było! – pod warunkiem, że wszyscy by te instrukcje skrupulatnie czytali… Teraz, w dorosłym życiu pozbyłam się takich oczekiwań względem świata. Co więcej – czytać instrukcji nie znoszę. Echo mojej dziecięcej frustracji czasem jednak pobrzmiewa w mojej głowie i dociera do mnie, że coachingiem zajmuję się między innymi dlatego, żeby tę instrukcję znaleźć i dzielić się odkryciami. I właśnie dziś nadszedł ten moment, żeby wszystko, czego się do tej pory dowiedziałam o funkcjonowaniu człowieka w coachingu, poskładać do kupy i wypuścić w świat. Zainspirował mnie do tego wykład na ostatnim Klubie Coacha, gdzie Darek Niedzieski dowodził jak Mózg zmienia mózg.

Mózg jako nasz najcenniejszy zasób

Często w moich artykułach o coachingu twierdziłam, że mózg w pewnym sensie jest głupi i stosując wiedzę na temat jego działania można go oszukać w naszym najlepszym interesie. Dlaczego najlepszym? Bo mózg – choć tak cudownie skomplikowany i wciąż w dużej mierze niezbadany – kieruje się trzema zasadami działania, które niekoniecznie wspierają nas w rozwoju osobistym. Zasady te to:

  1. Oszczędzanie energii – mechanizm bardzo przydatny jeśli chodzi o realizację procesów życiowych i optymalizację naszych działań poprzez różne automatyzmy; niekoniecznie wspierający, jeśli chcemy pokonać lenistwo lub wykrzewić jakiś brzydki nawyk
  2. Unikanie zagrożenia – ewolucyjnie słuszny, bo pomaga nam uniknąć śmierci lub zranienia; objawia się też jednak jako lęk przed zmianą, porażką, wstydem
  3. Dążenie do nagrody – wspierający prokreację, odżywianie, prace nad polepszeniem warunków życia, budujący więzi; jednocześnie traktujący jako nagrodę wszystko, co pobudza ośrodek nagrody w układzie limbicznym naszego mózgu, w tym słodycze, używki, zaspokajanie popędów

Wydaje się, że przy tak silnych ewolucyjnych mechanizmach nic nie zwojujemy. Tak się jednak składa, że do wszelkich sztuczek z mózgiem  używamy tego samego mózgu, na który właśnie próbujemy wpłynąć. Możemy więc niejako sterować rozwojem i funkcjonowaniem własnego mózgu. Nazywamy to neuroplastycznością, czyli zdolnością mózgu do uczenia się do końca życia. Tym samym nasz mózg jest naszym największym skarbem i zasobem w rozwoju wszelakim. To, czego nie umieliśmy wczoraj, możemy spróbować dzisiaj, a za jakiś czas być w tym ekspertem. Dowodzi to, że człowiek nie jest jakiś raz na zawsze, ale dzięki pracy nad sobą – czyli de facto nad swoim mózgiem – jakiś się staje i może się tak stawać do końca swoich dni.

Lokatorzy w Twojej głowie

Stwierdzenie, że człowiek nie jest, człowiek się staje, jest kwintesencją coachingu. Neurobiolog Jeffrey Schwartz powiedział, że Coaching to sposób na sterowanie procesem neuroplastyczności przez nas samych. Skoro nauka potwierdza, że coaching to nie żadne czary-mary, ale narzędzie do realnego wpływu na nasze życie, czemu by go nie wykorzystać w swoim najlepiej pojętym interesie? Żeby zgłębić temat, przytaczam to, co już kiedyś napisałam o teorii 3 mózgów w artukule Dowiedz się, kto mieszka w Twojej głowie

Gad reprezentuje najstarszą część mózgu (pień mózgu i śródmózgowie), i najbardziej podstawowe instynkty odpowiedzialne za przeżycie – to dlatego kiedy szef udziela nam reprymendy, mamy ochotę stawać do walki albo uciekać, gdzie pieprz rośnie; ewolucyjny mózg ssaka (czyli układ limbiczny, hipokamp, podkora mózgowa, ciało migdałowate i podwzgórze) dąży do zachowania gatunku oraz przetrwania stada lub grupy – dba zatem o zaspokojenie potrzeb społecznych, akceptacji, docenienia oraz przynależności; zaś człowiek i jego kora nowa w odróżnieniu od gada i ssaka, które w swoich działaniach są zawsze tu i teraz, jest tym, który  potrafi wybiegać w przyszłość,  myśli wizjonersko, potrafi uruchomić wyobraźnię, tworzyć, filozofować, wnioskować, wierzyć i marzyć.

Abyśmy jednak mogli w pełni wykorzystać potencjał kory nowej, powinniśmy dążyć do integracji naszych trzech mózgów. Nie jest to proste, bo o ile mózg gadzi i ssaczy miały miliony lat, żeby wytworzyć między sobą autostrady połączeń nerwowych, to kora nowa, stosunkowo świeży ewolucyjnie nabytek, łączy się z pozostałymi mózgami za pomocą połączeń porównywalnych do ścieżek wydeptanych w górach przez kozice. Kory nowej jesteśmy w stanie efektywnie i z korzyścią dla naszego rozwoju używać, gdy nic nie zagraża naszemu życiu, bytowi i przetrwaniu; gdy mamy poczucie bezpieczeństwa; gdy nasze relacje społeczne budzą poczucie przynależności, a emocje nie zalewają nam oczu i nie upośledzają racjonalnego myślenia. W cywilizowanym świecie, w kraju o względnym dobrobycie niby nie trudno o takie sytuacje. Powiedziałabym jednak, że to bardzo pozorne, zwłaszcza przy takiej ilości spraw, o które musimy zadbać, aby ten dobrobyt utrzymać oraz przy ogromnej ilości bodźców, które nas atakują z każdej strony. Często ucieczka przed nimi to swoista walka o przetrwanie. Gdzie zatem szukać okazji do takiej integracji? Ludzie mają różne sposoby – jedni uprawiają sport, inni obcują ze sztuką albo oddają się praktykom religijnym. Dla jeszcze innych taką okazją jest coaching, gdzie relacja między coachem a klientem stwarza poczucie bezpieczeństwa i dystansu niezbędne do uruchomienia prawdziwego potencjału kory nowej.

Emocje a mózg

Nie znaczy to jednak, że w coachingu z emocji i popędów przełączamy się na dystans i zimną kalkulację. Emocje są uwzględniane jako bardzo ważny element. I są ściśle powiązane z pracą mózgu. Podczas Klubu Coacha mieliśmy ciekawą dyskusję pt. czy mózg to emocje. Ktoś próbował oddzielić jedno od drugiego, twierdząc, że emocje są gdzie indziej niż w głowie. Dobra intuicja, natomiast wniosek nie do końca. Rozstrzygnął to Darek Niedzieski, mówiąc, że emocje to procesy w mózgu wywołujące efekt w ciele. I ta definicja bardzo do mnie trafia, zwłaszcza, że jestem zwolenniczką twierdzenia, że wszystko jest w głowie, a emocjami można zarządzać (polecam serię artykułów Emocje po Twoje stronie). Wracając do ciała – pomyśl przez chwilę, jak doświadczasz emocji radości na poziomie fizjologicznym. Co się dzieje z Twoim ciałem, postawą, oddechem, ciśnieniem krwi, głosem? Nic dziwnego, jeśli teraz przywołując samo wspomnienie radości – odczujesz radość. Właśnie doświadczasz prostej zależności, że co w głowie, to w życiu

Emocje – te przyjemne i te mniej – aktywują w mózgu układ limbiczny, czyli naszego ssaka. Wyobraź sobie szczeniaka, który cieszy się na Twój widok i zatraca w zabawie. Czy w takim stanie będzie reagował na Twoje komendy i tresurę? Raczej nie, bo jego mózg zalewa fala radości. Tak samo w emocjach dzieje się z nami, kiedy układ limbiczny przejmuje pobór krwi, tym samym dezaktywizując płat przedczołowy odpowiedzialny za racjonalne i logiczne myślenie. Pół biedy, jeśli nie możemy się opanować i ze szczęścia popełniamy rożne spontaniczne szaleństwa. Gorzej jednak, gdy nasz płat przedczołowy nie może się przebić z racjonalną argumentacją, bo doświadczamy trudnych emocji, jak smutek, złość, gniew czy tęsknota. Co robić gdy emocje rosną, a poznanie maleje? Przy mojej obecnej wiedzy mogę zaproponować dwa proste sposoby:

  1. policzyć do 10, wówczas krew zostanie dostarczona do przedczola i pozwoli nam się uspokoić, złapać oddech i dystans.
  2. podjąć próbę zdystansowania się do przeżywanych emocji poprzez uznanie tego faktu słowami: Przeżywam smutek, doświadczam złości. Nie zaś: jestem smutny, zły. Niby po polsku, ale nie do końca logiczne, bo słowo „jestem” odnosi się do tożsamości, czyli czegoś bardziej trwałego niż emocja. Anthony de Mello – jeden z niewielu księży, których czytam i przyjmuję jego słowa z pokorą – twierdził, że emocje to jak obłoki przepływające po niebie naszego ja. Albo jak dźwięki, które muszą wybrzmieć – mają swój początek, kulminację i koniec. Warto więc w chwilach wzburzenia pamiętać, że emocji doświadczamy, ale nimi nie jesteśmy. Już taka zmiana myślenia o emocjach jest krokiem w rozwoju własnego mózgu, bo tworzy nowe połączenie nerwowe. I prawdopodobnie jest to właśnie kolejne połączenie między mózgiem ssaczym a korą nową, która racjonalnie odniosła się do generowanych przez ssaka emocji. A stąd coraz bliżej do integracji.

Weź mózg w swoje ręce!

Nowe połączenia nerwowe to inwestycja w rozwój i sprawność umysłową na długie lata. Oczywiście tworzą się one na przestrzeni całego życia, ale znacznie silniej i intensywniej proces ten przebiega u osób, które mniej lub bardziej świadomie ćwiczą mózg, który tak jak mięsień albo rośnie, albo zanika.

Jednym z prostych sposobów ćwiczenia dla mózgu jest choćby zmiana utartych nawyków. Wystarczy czasem wrócić do domu z pracy inną drogą. Umyć zęby ręką inną niż zwykle. Zmienić swój poranny rytuał szykowania do wyjścia. Zrobić coś inaczej, aby wytrącić mózg z trybu autopilota i oszczędzania energii. Sprawi to, że nasza uwaga i czujność się wytężą, a w mózgu wytworzą się nowe połączenia nerwowe. Co nam to da w życiu? Choćby większą zdolność adaptacyjną w nowych sytuacjach.

Kolejnym poziomem produkcji nowych połączeń jest uczenie się nowych rzeczy, robienie czegoś pierwszy raz, zmaganie się i pokonywanie niekompetencji tak, aby wreszcie wyszło. Na pewno każdy z Was doświadczył swego rodzaju iskrzenia w mózgu, kiedy np. próbował rozwiązać zadanie z gwiazdką z matematyki, załapać działanie sprzęgła, albo posiąść jakąkolwiek nową umiejętność. To własnie tworzyły się Wam nowe połączenia, które wyhodowaliście własną ciężką pracą. Ja ostatnio miałam takie bardzo namacalne doświadczenie, jak na zajęciach artystycznych w Iluminatorni próbowałam oddać podobieństwo koleżanek z grupy, używając techniki wycinania. I wiecie co? Wyszło mi! A efekt na załączonym obrazku. Inną sytuacją, gdzie permanentnie doznawałam iskrzenia, były Warsztaty Improwizacji Praktycznej, gdzie z jednej strony mózg paruje, a z drugiej jest kupa śmiechu i dobra zabawa. Takie doświadczenie to tzw. aha momentkiedy coś sobie pierwszy raz uświadomimy, dostrzeżemy coś, co było dla nas dotąd niewidoczne, zastosujemy wiedzę w praktyce. W coachingu natomiast to wszystkie odkrycia, olśnienia i objawienia, których klient doznaje poprzez integrację mózgów i poszukiwanie odpowiedzi na pytania, których sam by sobie nie zadał.

Trzeci poziom kreowania nowych połączeń to robienie rzeczy z intencją i uważnością, a więc ze świadomym zamiarem i koncentracją na tej czynności. Nieważne czy wykonywanej pierwszy czy setny raz. Takie podejście jest bardzo przydatne przy zmianie lub wdrażaniu nowych nawyków, bo wówczas w mózgu ryje się nowa ścieżka połączeń neuronalnych. Jeśli świadomie powtórzymy czynność kilkadziesiąt razy, wówczas będzie to umiejętność trwała jak jazda na rowerze. Nie bez powodu wśród poradników psychologicznych mnożą się tytuły 21 dni do zmiany nawyków czy 30 dni do zmiany. Jeśli rzetelnie zastosujemy zamieszczone tam porady, to na bank mózg wynagrodzi nam to swoją neuroplastycznością. 

Innym ćwiczeniem może być uważne i świadome wykonywanie rutynowych czynności. W tym przypadku zasadne i wspierające są np. techniki mindfulness.  Jeszcze innym – rewizja własnego dialogu wewnętrznego i skontrolowanie, czy to co mówimy do siebie samych nas wspiera, motywuje, nagradza? Czy może karci, krytykuje i obraża? Niezależnie od tego, jakie wnioski właśnie się Wam pojawiają, miejcie świadomość, że to też sprawka połączeń nerwowych aktywizujących się na utartych ścieżkach. I że te ścieżki również możecie zmienić na swoją korzyść, np. rewidując swoje przekonania na coachingu. W bezpiecznej atmosferze i integracji trzech mózgów.

Na koniec, żeby nie było, że jestem arogancka: zdaję sobie sprawę, że powyższa instrukcja obsługi mózgu to tak naprawdę jedynie mikro wycinek wiedzy o neuroplastyczności. Dla mnie jako laika z zacięciem psychologicznym są to jednak tak wartościowe i zmieniające jakość życia odkrycia, że nie mogłam się tym nie podzielić, choćby w amatorskim wydaniu. Mam nadzieję, że ten artykuł przyniósł Wam nie tylko garść nowej wiedzy, ale też inspirację do ćwiczenia swojego najcenniejszego organu. Życzę Wam iskrzenia w zwojach mózgowych, nowych połączeń i wielu momentów aha.

Obrazki pochodzą ze stron www i www.


This Post Has 0 Comments

Leave A Reply




Chcesz otrzymywać miesięczny newsletter pełen inspiracji?Tak, chcę!