Blog

Bądź wyjątkowy, a nie hamulcowy!

O ile zawsze lubiłam podejmować postanowienia noworoczne i wyklejać mapy marzeń, o tyle w tym roku zmagam się z dylematem pt.: Nie chce mi się. Nie chce mi się do tego stopnia, że poukrywałam na facebooku wszystkie artykuły i posty znajomych motywujące do noworocznego działania. A gdy pojawiały się kolejne i kolejne z wciąż innych źródeł, miałam ochotę napisać: Ludzie, czy Wy naprawdę wierzycie, że akurat w tym roku Wam się uda?  Czym niby ten rok różni się od poprzednich, poza tym, że jesteście starsi?… Nie zrobiłam tego jednak, bo nie przystaje to do roli osoby, która ma wspierać i motywować i którą chcę się mienić mimo moich wewnętrznych rozterek. Zamiast tego zaczęłam się zastanawiać, skąd mi się wziął taki opór przed rytuałem, który w moim przypadku działał wyśmienicie w latach ubiegłych.  Pogrzebałam też trochę w internecie, zasięgnęłam porady u kilku mądrych osób i już mam odpowiedź. Ten rok różni się dla mnie wzrostem świadomości.

„Nie chce mi się”

Otóż to, że się nie chce, jest zupełnie naturalną reakcją mózgu na większość naszych pomysłów na zmianę w życiu. Pomysłów, które burzą rutynę. Pomysłów, które wymagają wysiłku. Pomysłów, które wprowadzają do naszego życia nutkę niepewności i ryzyka. Jak już wielokrotnie pisałam, mózg jest organem dążącym do homeostazy, a więc równowagi w systemie niezakłóconej przez takie rewolucje jak postanowienia noworoczne. Najwygodniej mu funkcjonować na autopilocie, czyli w oparciu o utarte nawyki, mechaniczne reakcje i spełnianie zachcianek łechcących ośrodek nagrody. Kolejny mechanizm wspierający tę tendencję to coś w rodzaju hamulca, który blokuje ryzykowne przedsięwzięcia czyli w zasadzie wszystkie nowe działania, które zaburzają nasz komforcik. I niekoniecznie mam tu na myśli niebezpieczne eskapady na biegun czy niepewne inwestycje. Takim działaniem może być choćby nastawienie budzika pół godziny wcześniej, żeby rano pobiegać…. Teraz już chyba jasne, dlaczego postanowienia noworoczne często ulegają zaniechaniu, prawda?

Nie na darmo jednak jesteśmy homo sapiens. Nie dość, że mamy mózg, to jeszcze możemy go  użyć świadomie i celowo. Sposoby, w jakie możemy tego dokonać, stanowią koncepcję Mel Robbins – life coacha i mówczyni motywacyjnej, a zostały wielokrotnie i nieświadomie przetestowane przeze mnie na drodze stawania się bardziej świadomym użytkownikiem mózgu.

Każdy z nas jest wyjątkowy. Ty też!

Potwierdzają to wyliczenia naukowców, które wskazują, że szanse na Twoje poczęcie przez Twoich rodziców i z Twoją kombinacją DNA były jak 1 : 400 trylionów…  Biorąc pod uwagę, że współcześnie na świecie żyje niewiele ponad 7 miliardów ludzi, Twoje istnienie to istny cud! I jest na 400 trylionów% pewne, że aktualnie nie ma na Ziemi drugiego czy drugiej takiej jak Ty. Oznacza to, że tylko Ty możesz wygenerować pewne pomysły, dokonać pewnych rzeczy i zmienić świat na swój wyjątkowy sposób. Naprawdę chcesz zmarnować tę wyjątkową szanse i jęczeć, że znów Ci nie wyszły postanowienia noworoczne?…

Zasada 5 sekund

Już wiemy, że mózg zawsze będzie próbował sabotować Twoje działania. Żeby przejąć nad nim kontrolę, naucz się go przechytrzać. Jak mówi Mel Robbins, jest to bardzo proste, chociaż nie jest łatwe. Cały trik polega na tym, że musisz być szybszy. Od momentu, w którym pojawi się w Twojej głowie nowy atrakcyjny bądź ryzykowny pomysł, masz jedynie 5 sekund na podążenie za nowym impulsem. Jeśli nie zdążysz, Twój mózg zacznie produkować wymówki, generować obawy i wątpliwości, żeby Cię powstrzymać przed tym jakże irracjonalnym działaniem. Samo działanie z kolei nie musi być od razu na wielką skalę. Nie musisz zaczynać z wysokiego C i z miejsca tworzyć dzieła życia. Wystarczy jakieś mikro-działanie, pierwszy krok, który nada impetu Twojemu pomysłowi. Może to być spakowanie do torby butów do biegania, zapisanie się na jakiś fajny kurs, odświeżenie starych kontaktów – cokolwiek co zbliża Cię do realizacji postanowień noworocznych.

Czy wiesz czego naprawdę pragniesz?

Właściwa motywacja to klucz do sukcesu. Weźmy przykład: chcesz schudnąć 10 kilo. W tym celu będziesz wstawać przed świtem, trenować 3 razy w tygodniu, zdrowo się odżywiać, unikać alkoholu i nie jeść po 18:00. Brzmi pociągająco? No nie wiem… A gdyby tak zastanowić się po co chcesz schudnąć? Może po to, żeby bez trudu wbijać się w rozmiar 38 i czuć się atrakcyjnie? A może po to, żeby w tych zgrabnych ciuchach powalać na kolana każdego osobnika płci przeciwnej spotkanego na ulicy? I po to, żeby któryś lub któraś z nich tacy powaleni wyjęczeli tylko: Jestem Twój/ Twoja?…

No to teraz zastanów się, czego tak naprawdę chcesz, formułując swoje postanowienia. Poszukaj tego drugiego albo i trzeciego dna, skontaktuj ze swoimi głębokimi pragnieniami i potrzebami, zastosuj zasadę 5 sekund i obdarz świat swoją wyjątkowością! Styczeń dopiero się zaczął! Do dzieła!

Obrazek pochodzi ze strony www.


This Post Has 0 Comments

Leave A Reply




Chcesz otrzymywać miesięczny newsletter pełen inspiracji?Tak, chcę!